EGIPT 2018

Egipt jest na wyciągnięcie ręki. Kusi najpierw pustynią, cudowną, plusową temperaturą, rafą koralową i innymi atrakcjami, które postaram się przybliżyć w skrócie.

Po pierwsze! Wykup wakacji

All inclusive, choć dla niektórych All exclusive :) Tygodniowy pobyt wypatrzony na wakacje.pl. Wybór padł na Aurara Bay Resort pod wsią Marsa Alam i był to strzał w przysłowiową dziesiątkę! Hotel zlokalizowany jest około 40 km od lotniska.

Na lotnisku już czekał szereg autobusów, do których wsiadali pasażerowie z poszczególnych biur podróży. Na wyjściu z lotniska czekali na urlopowiczów panowie- Egipcjaninie. Nasz mówił doskonale po polsku i w czasie jazdy rozwożenia po hotelach opowiadał o Egipcie.

Sam hotel Aurora Bay Resort miał w sobie coś z hiszpańskich hoteli budowanych na szybko w latach `50-tych.

Po drugie termin – styczeń!

W środku wakacji w Egipcie – w Luksorze np. temperatury sięgają 40-50 st. C, więc wybór w styczniu był idealnie trafiony! W sobotę po przyjeździe o zachodzie słońca co prawda było 18 stopni, ale jak się okazało, był to ostatni taki chłodny dzień w tym okresie. I od niedzieli zaczęliśmy relaks ;-)


Po trzecie hotel! Januszowo! 

Sam hotel Aurora Bay Resort miał w sobie coś z hiszpańskich hoteli budowanych na szybko w latach `50-tych.  Nazwaliśmy go Januszowem, gdyż właśnie takiego pokroju ludzi w większości przyciągał. Niemalże 100% obłożenia to byli Polacy, z czego większa część – zapewne pierwszy raz co dało się wyraźnie widać, słychać i czuć ;-) Janusze na basenie- my na plaży. Janusze na basenie- my w Luksorze. Janusze na basenie i stołówce- my na quadach. Także tego- hotel marzenie, a czemu? Bo tuż obok jest…

Piękna plaża!

Zamierzaliśmy nurkować codziennie, wyszło ciut inaczej. Hotel miał swoją własną zatokę z rafą koralową. Setki wielobarwnych rybek, płaszczki a nawet dwa żółwie miały tutaj swój dom.

… i rafa koralowa jak z bajki!

Starożytne Teby! Naprawdę tu jestem! :)

Zbiórka pod hotelem – 3:00 nad ranem. Busikiem do Safagi, skąd autokarem do Luksoru – około 6 godzin jazdy w jedną stronę. Zobaczyliśmy- Kinę, Karnak, Dolinę Królów, Fabrykę Ametystu, Kolosy Memnona, Świątynię Hatszepsut, odbyliśmy Rejs Nilem na Wyspę Bananową i zjedliśmy obiad w restauracji nad Nilem w towarzystwie kotów.

Popłynęliśmy Nilem na Wyspę Bananową, gdzie czekała na nas kolacja w postaci owocowej uczty w której przeważały banany i pomarańcze- najlepsze jakie w życiu próbowałam!

Nasza wycieczka skończyła się o godzinie 17:00 i grubo po 22:00 dojechaliśmy z powrotem do Aurory.

Quady, wielbłądy i ośmiornica!

Wycieczka zaczęła się w godzinach porannych. Po śniadaniu z małym plecaczkiem udaliśmy się na parking, gdzie czekała taksówka. Po godzinie dotarliśmy na pustynne safari, gdzie zostaliśmy poczęstowani herbatą z hibiskusa. Usłyszeliśmy historię o szejku, który zainwestował w to miejce oraz pobliskie hotele.

Najpierw wyruszyliśmy przez pustynię na dwugodzinną jazdę quadami z trzema przystankami. Jechaliśmy w sumie na 4 quady, to nie dużo i można było spokojnie zachwycać się widokami, a nie uciekać przed kurzem z pod innych pojazdów. W sezonie zdarza się, że taka wyprawa na quadach liczy łącznie 40 pojazdów…

Po powrocie czekały na nas wielbłądy i krótka przejażdżka – była całkowicie wystarczająca.

 

Odwiedziliśmy lokalny sklepik.

Zjedliśmy pyszny obiad. Wyśmienite ryby i kalmary grały tutaj pierwsze skrzypce.

Kalmary w panierce, ryby i warzywka :)
Kalmary w panierce, ryby i warzywka :)

A po krótkim odpoczynku udaliśmy się na nurkowanie z przewodnikiem do…

Shoni Bay, gdzie widziałam ośmiornicę, morenę i wiele pięknych ryb i koralowców. Woda była niezwykle czysta i lazurowa aż nie chciało się wychodzić. Nurkowanie trwało około godziny.

Al Quasier…

…większy od Olsztyna, a zapomniany jak wioska na drugim końcu Polski… Miasto znajduje się około 120 km od Hotelu Aurora Bay. Jazda niewielkim busem trwała dwie godziny. Naszą grupę poprowadził przewodnik egipski, mówiący po polsku. Zobaczyliśmy jeden koptyjski i jeden żydowski kościół. Odwiedziliśmy fabrykę papirusu i udaliśmy się po zmroku do sklepu z przyprawami, perfumami i innymi specyfikami oraz zaliczyliśmy kawę nieopodal.

Powrót i -7 wita :)

Powrót do Polski był łatwy i bez problemowy. Lecz, gdy tylko wysiedliśmy na lotnisku dało się odczuć minusową temperaturę, a nie wszyscy spodziewali się takiej mroźnej aury w środku stycznia w Polce ;-)

Praktyczne porady.

Wiza – zaraz po przylocie czarterowcem na lotnisku do okienka ustawia się kolejka do wykupienia wiz i druga do innego okienka, gdzie pan stempluje wizę i zaprasza nas na teren Arabskiej Republiki Egiptu. Wiza kosztuje 15 dolarów i najlepiej mieć taką kwotę odliczoną.

Bezpieczeństwo – Nie czułam się niebezpiecznie, a zabezpieczenia przed terroryzmem dawało mi poczucie, że jestem w niebezpiecznym miejscu i może… powinnam zacząć się bać? W okolicach Marsa Alam niewiele hoteli posiada bezpośredni dojazd z drogi pod same drzwi hotelu, a te, które go mają- przeprowadzają dokładną kontrolę aut, np sprawdzenie dowodu osoby wjeżdżającej oraz podwozia auta. Kontrola  nie dotyczy autobusów przewożących turystów. Przed naszym hotelem była dyżurka z ochroną, a bezpośredni wjazd pod wejście do hotelu był zatarasowany metalowymi łupkami w betonowanymi na stałe. Podobne słupki stały na wjazdach do hoteli w okolicy i można było zauważyć, że są one wynikiem obecnej sytuacji w Egipcie. Niedużo osób zwiedzało Luksor, może ze względu na własne bezpieczeństwo? Dodam, że lotnisko Marsa Alam znajduje się 675 km od Kairu i ponad 700 km do Półwyspu Synaj, gdzie zagrożenie może być realne. To tak jakbyśmy się bali z innego kraju przylecieć do Gdańska, bo w Pradze są np. zamieszki…

Lotnisko – W przypadku przylotu można było podchodzić parami do okienek i płacić np. za dwie osoby. W przypadku odlotu- o godzinie 15:00 na zmianę weszła Egipcjanka i dwie kolejki zostały przetasowane- mężczyźni oddzielnie i kobiety oddzielnie ustawili się do kontroli bagażowej i osobistej.

Internet – po przejściu ostatniej kontroli, sprawdzeniu paszportów i wizy w głównej hali można wykupić karty z internetem. Ceny zaczynają się od 5 dolarów. Płacić można również w euro. Warto poprosić mężczyznę u którego wykupujemy taki starter, aby sprawdził nam saldo na karcie, czyli ile rzeczywicie zostało nam megabajtów, gdyż zdarza się, że karty są ładowane ponownie i jest na nich zaledwie kilka mega do wykorzystania.

Tanie podróżowanie – polecam znaleźć w okolicy wycieczki z lokalnym biurem podróży, np. z polskim rezydentem. Ceny takich wyjazdów, jak np. Luksor lub wyjazd na quady/nurkowanie/wielbłądy wyszły m/w o połowę taniej niż z biura podróży, w którym wykupiony został pobyt.

Pieniądze – w Egipcie walutą jest dolar egipski, ale we wszystkich miejscach, które odwiedziliśmy można było uiścić opłaty w dolarach amerykańskich. Dla Egipcjanina jego towar jest warty tyle ile ktoś sam jest w stanie dać. Trzeba bardzo uważać, gdyż ceny mogą być nawet 5-krotnie zawyżone. Cena papirusu w formacie A4 to koszt około 20 dolarów. Figurka z ametystu- około 25 dolarów. Nawet jeśli sprzedawca będzie protestował, że to za mało, to nie dajmy się nabrać na drogocenne- a wręcz bezcenne przedmioty- bo takie nie są i mają swoją – zazwyczaj niską – cenę. Nie opłaca się też kupować w pośpiechu za niską cenę, bo można kupić bubla, albo o mały włos nie spóźnić się na autobus ;) Dodam, że w pełnym wyżywieniem w hotelu i lunchami na drogę nie było potrzeby kupowania czegokolwiek do jedzenia.

Bakszysz – czyli darowizna/datek. W hotelu nikt o to nie prosił. W mniejszych miejscowościach dzieci nie krzyczały bakszysz, natomiast w Luksorze już tak. Podobno wypada dać, ale jeśli ktoś jest typowym Januszem lub ma mały budżet to można sobie darować :)

Odzież – poza dwoma kościołami koptyjskimi w miejscowości El Quseir, gdzie kobiety powinny mieć zakryte kolana i ramiona to nigdzie nie miałam problemu z niewłaściwym ubiorem. W styczniu jest piękna pogoda, bezchmurne niebo, niewielki wiatr i temperatura w okolicach 25 st. C. Zabieramy ze sobą odzież letnią. Wieczory są chłodne. Styczeń w Egipcie to taki lipiec w Polsce ;-)

Dodaj komentarz