ARMENIA 2014

Armenia to piękny kraj, który zdecydowanie warto odwiedzić. Żyją tutaj ciepli aczkolwiek dziwni ludzie, są bardzo ciekawscy, ciągle się za mną odwracali, stawali obok, przypatrywali się, z zadziwieniem słuchali co im chcę powiedzieć po angielsku, pomimo, że prawie nikt w tym języku tutaj nie mówi. Ale prawe wszyscy mówią tutaj po rosyjsku, więc spokojnie rozmawiałam z nimi po polsku z użyciem dawno niewymawianych rosyjskich zwrotów. Erywań? Jest piękny na swój sposób. Śmiało można oddać się odpoczynkowi na ławce i zanurzyć w otoczenie wyobrażając sobie Polskę z lat `80. Po ulicach jeżdżą łady, wołgi, stare fiaty, tatry, ale również całkiem nowe wypasione bryki. Nikt tutaj nie zważa na czerwone światło, nawet jeśli przed chwilą włączyło nam się zielone. Wypadki tutaj to rzadkość, przechodzenie na czerwonym świetle razem z policjantami to codzienność, ale za niezapięte pasy policja potrafi zatrzymać się na środku dużego skrzyżowania i nawet cofać! Taksówki są tanie, a kierowcy przyjaźnie nastawieni i szczęśliwi, że mogą coś zarobić. W stolicy nie spotkałam żadnych rodaków, za to kilku spotkanych Ormian nie tylko mówiło po polsku, ale mieszkali przez pewien czas w naszym kraju. Jedna pani, która podawała nam lawasz w markecie (targ z przyprawami i słodyczami, który pokazywał pan Makłowicz w swojej kulinarnej podróży po Armenii zaostał zamieniony w nowoczesny hipermarket, tylko na zawnąrz pozostał taki sam), otóż ta pani 5 lat temu wróciła z Polski, a mieszkała około 5. Tasówkarz, który zabrał nas z Khor Virap do Artashat mieszkał we Wrocławiu i w Warszawie – budował stadiony na Euro 2012 :) Wokół Erewania rozciągają się góry- wszędzie. Odwiedzilismy 3 turystyczne miejsca, jakimi sa Khor Virap, Ejmiacin oraz Zvartnotz. Armenia? Chętnie tu kiedyś wrócimy, bo zostało nam jeszcze sporo do odkrycia.

Spędziłam tutaj całe 4 dni. Była to podróż okazji moich urodzin. Wyjazd był mega udany! A Armenia cudowna!

A jak to się zaczęło?

Od konkursu Grześków – Wygraj bilety w konkursie “40 stron świata” :) Byłam w trakcie poszukiwania last minut do Grecji oraz/lub ciekawej trasy po Jurze Krarowsko-Częstochowskiej, gdy zadzwonił telefon. Miła pani poinformowała mnie, że właśnie jedno z moich marzeń się spełni! Na bok odłożyłam wszystkie internetowe poszukiwania, bo już wiedziałam, że końcówkę czerwca spędzę w Armenii :)

Nasz termin – czyli przedłużony weekend – 4 dni – 25-28 czerwca był dostępny. Bilety z tej całej naszej wycieczki były najdroższe. Także sama nie mogłam uwierzyć swemu szczęściu bo właśnie lecimy do Armenii!

Bilety są, plecaki spakowane, dolary i euro kupione. Ruszamy! 

Do Warszawy mamy 160km. Umówiłam się kilka dni wcześniej z chłopakiem, którego znaleźłam na bla bla car, że nas powiezie za kilka złociszy do stolicy. Jest 11 (wtorek, 24czerwca). Zakupy zrobione, prowiant robię ja, Piotrek dzwoni do tego chłopaka, aby się przypomnieć. I co? Łepek wyjedzie z 3 godzinnym opóźnienie, dla nas to bardzo źle! Znajdujemy pociąg o 13:30. Pakujemy się szybko i ruszamy na dworzec. Jeden Bilet intecity 160km to koszt 51zł. Po 5 minutach na peronie okzauje się, że pociąg ma 120min opóźnienia. Oddajemy bilety i idziemy na autobus. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu o 13:35 ma być autobus do Warszawy. Przyjeżdza punkutalnie, płacimy jedynie 25zł za bilet! O połowę taniej niż wypasione pociągowe intercity :) Do Warszawy jedziemy niecałe 3 godzinki super nowym, ze skórzaną tapicerką fotelami, autokarem. Skąd się wziął ten autokar? pomyślałam sobie, chyba specjalnie po nas przyjechał :) W Warszawie w centum jesteśmy około 17, mamy 5 godziny do samolotu. Chodzimy trochę po centum i 3 chodziny przed odlotem przyjeżdzamy na lotnisko (autobus 175 :) ). O dziwo od razu możemy zdać bagaże, check in zrobiłam z rana- lubię siedzieć z przodu samolotu- czuję się prawie jak VIP :D Czas na lotnisku szybko mija a my patrzymy na odlatujące samoloty. Pierwszy raz miełam tyle czasu do odlotu, i w końcu obeszłam całe lotnisko Chopina :) Nie ejst tak duże jak mi się zawsze zdawało. Na godzinę przed odlotem podeszła do nas kobietka, z małą prośbą- czy nie pomoglibyśmy jej z bagażami, bo ma 3 torby i boi się, że moga jej nie wpuścić do samolotu. Przeszłam już wszystkie bramki bezpieczeństwa, więc pomyślałam, że to chyba ne będzie problemem. Jak się okazało nasza współpasażerka ma na imię Krysia i od kilku lat mieszka w Armenii z mężem Ormianinem. Wcześniej całą rodziną przez około 15 lat mieszkali w Polsce. Już na lotnisku sporo nam opowiedziała o Armenii i co warto zwiedzić. Krysia oprócz wielu zajęć również jest polskim pilotem wycieczek :) Spotkać ją na lotnisku w Polsce to szczęście 1 na milion. Bardzo dużo nam opowiedziała o Armenii, o życiu, o tym co warto zwiedzić, podała nam również swój adres i zaprosiła na śniadanie do siebie :) Moja podróż nabrała barw.

Lot z Polski o 22:25.

Wylecieliśmy z pół godzinnym opóźnieniem, a na lotnisko Zvartnotz dostałam około 4 czasu lokalnego (w Armenii czas jest dwie godzinki do przodu). Na lotnisku poznałam Armen`a (imię od Armenii :) – męża Krysi. Zabrali nas z lotniska do centrum Erewania. 5 nad ranem to rewelacyjny czas na robienie fotek. To co mnie zdziwiło w tym parku przy Cascadzie to ochroniarze, na początku myślałam, że to bezdomni, którzy śpią na ławkach, jakie było moje zdziwienie, gdy to byli prawdziwi ochroniarze, którzy całą dobę pilnują parku i Cascady, żeby nikt nie śmiecił! żeby nikt nie dotykał rzeźb i posągów! żeby nikt się na nie wspinał! ani nie siadał na podestach rzeźb! Oczywiście zaliczyłam już wpadkę na początku, dostałam upomnienie od jednego, żeby nie siadać na podest, który należy tylko do spasionego kota. :) Swoją drogą świetna rzeźba. Około 5:20 zrobiło się prawie całkowicie jasno, a ludzie zaczęli wychodzić ze swoich domów. Rozmawiali na ławkach jakby był środek dnia, babcie spacerowały, a sportowcy biegali, a nawet wbiegali na sam szczyt Cascady. O 7 rano powędrowałam do naszego Hostelu (pokój tylko dla nas – z 4łóżkami i wspólna łazienka dwa trzech pokoi) . Nasz Hostel to My Corner, dosłownie na rogu Cascady, 3 minutki drogi od parku z rzeźbami i Cascady. Za trzy noce zapłacilimy 35,400 AMD nie wliczając tego, że pomimo, że doba hotelowa zaczyna się o 13 a kończy do 12- bagaż zostawiłam o 7 rano, a w dniu wyjazdu mogłam przechować bagaże i  posiedzieć na sofach/napić się kawy do godziny – UWAGA – 3 w nocy przed wylotem!! Jestem poprostu w szoku. Aczkowiek Krysia powiedziała, że i za 40dolarów można by wynająć całe mieszkanie- ale to na przyszłość będziemy już wiedzieć. :)

Cascada, Yerevan

W hostelu przebrałam się i ruszyłam na podbój Erywania!. Wybiła 8 rano. Ale chwila chwila. Jest 8:00 rano czasu lokalnego (w Polsce 6:00). Jest środek tygodnia (środa, 25 czerwca). Jesteśmy w dużym mieście- stolicy Armenii. A gdzie są ludzie? Nikt nie jeździ ulicą. Nikogo nie mijamy na chodniku. Tylko ptaki latają. Szeroka, duża i długa ulica, mijamy ogromne skrzyżowania, zamknięte sklepy- nawet spożywcze. Otwarte są jedynie kwiaciarnie i mini-bary- to bary śniadaniowe chyba :) Podobne do naszych budek z kebabami. Na ulicach cisza, jakby miasto wymarło. Przecież jest 8 rano! Idziemy chodnikiem. Rozmawiamy. Podchodzi do nas Ormianin, coś mówi w swoim języku, pokazuje na papierosa, zapalniczkę. Pytam Piotrka, masz zapalniczkę? Podpala gościowi papierosa, ten wyraźnie po polsku : “Dziękuję”, uśmiecha się i odchodzi. Zdębiełam :)))

Auto, armeńska rejestracja
Auto, armeńska rejestracja

Do 11:00 spacerujemy sobie po głównych ulicach miasta i o tej porze umowilismy się z Krysią na placu Republikańskim pod fontannami. Krysia chwilę się spóźnia, ale zaraz prowadzi nas po zatłoczonych uliczkach do swojego mieszkanka, pięknie urządzonego, gdzie wita nas jej teściowa, która świetnie mówi po polsku- to ona jako pierwsza poleciała w latach `90 do Polski, a później przyleciał jej syn, który sprzedawał na bazarku- i gdzie przed laty Krysia spotkała swojego męża :)

Krysia częstuje nas przepysznym śniadaniem, i bułeczkami ormiańskimi, ktore jej córa Milena przyniosła własła ze sklepu, i lawaszem, który jest przepyszny i pachnący. Pokazuje nam mapkę i pokazuje co warto zobaczyć i zwiedzić. Bardzo miło spędzamy u niej czas aż do 13:00. I wracamy do naszego hostelu, gdzie odpoczywamy i śpimy aż do 19:00. 

O 19 zaczyna się nocne życie w Erewaniu. Bo dopiero, gdy zajdzie słońce Ormianie wychodzą na ulicę i wracają dopiero o 1-2:00 w nocy. Dlatego śpią do późna, dlatego ich 8:00 to jak u nas 6:00. Dlatego sklepy są pootwierane od 11:00 do 21:00, czy do 23:00, a nawet do pierwszej w nocy! Po 19:00 chcemy wyjść z hotelu, ale niestety- nad stolicą zebrała się burza- z dwóch stron waliły pioruny, a ulewa była tak okropna, że bałam się, że cały nasz pobyt własnie taki będzie- w strugach deszczu. I że wybrałam zły czas na przyjazd i że nawet nie widziałam Araratu z Cascady pomimo, że była piękna pogoda, pół dnia przespałam :( O 23:00 na szczęście chmury zniknęły, a my chętnie wyszłam na spacer. Weszłam na sam szczyt Cascady. Nie tylko w parku pod Cascadą są piękne monumenty, na Cascadzie jest ich jeszcze więcej i co rusz dochodzą nowe.

Cascada, Erevań
Cascada, Erevań
Cascada, Erevań
Cascada, Erevań

Takie koła/półkola odwzorowują wg mnie stary ormiański zegar, który zobaczyć można w Zwartnotz. Na Cascadzie jest ich kilka i tworzą fontanny, które akurat niestety podczas całego mojego pobytu były wyłączone.

Świetlne rzeźby w Erevaniu
Świetlne rzeźby w Erevaniu

Poniżej zdjęcia z wiatraczkami jasno oświetlony budynek to Erywańska Opera, wokół której znajdują się parki, place i całe mnóstwo pomników.

Rzeźba z opon- lew hiszpańskiego artysty
Rzeźba z opon- lew hiszpańskiego artysty

Rakieta znajdująca się na zdjęciu obok lwa z opon pochodzi z Polski! A sam lew z Hiszpani :)

Wróciłam o 1:00 w nocy, a gdy tylko nadszedł poranek dnia następnego wiedziałam, że będzie to piękny dzień.

W czwartek 26 czerwca wstałam dość wcześnie, po 9:00 zjedłam śniadanie składające się z ze słodkiej bułki, jogurtu, babeczki, kawy.

Po 9:00 ruszyłam na Cascade podziwiwać Ararat w chmurach.

W Erewaniu znajduje się całe mnóstwo pomników i pięknych miejsc, jak również ławek, na których można sobie odpocząć.

Popiersie radzieckiego żołnierza
Popiersie radzieckiego żołnierza

Pomnik w parku niedaleko Ambasady Rosyjskiej, niedaleko mieszkania Krysi, w którym Ormianie grają w swoje dziwne, niepodobne do naszych, szachy :)

Fortepian w ogrodzie, Erevań
Fortepian i saksofon w ogrodzie, Erevań

Nazwałam to Ogrody Yerewanu- podobnych dekoracji kwiatowych można znaleźć w mieście całe mnóstwo. Zaraz obok tego parku wodnego z zarośniętymi instrumentami znajduje się kwiaciarnia- niezwykła wręcz, którą zdecydowanie warto odwiedzić, nie jest to w zasadzie kwiaciarnia, a bukieciarnia, która przygotowuje dekoracje do ślubu, łącznie z cała aranżacją, obrusami, szkłem itd.

Ulice w Erevaniu
Ulice w Erevaniu

Jeśli się dobrze przyjrzymy – na ścianie zauważymy poetę-muzyka-dyrygenta, który nadaje ton muzyce. Podobne muzyczne wydźwięki znaleźć można w wielu miejscach.

Lokalny market, dawny meczet
Lokalny market, dawny meczet

Niegdyś targ z przyprawami, ormiańskimi słodyczami, lawaszem, dziś market, a`la tesco. Z tradycji i spóścizny kulturowej pozostały jedynei ściany zewnetrzne. Wewnątrz znajduje się amret, w którym się zaopatrywałam i gdzie spotkałam Ormiankę, która 5 lat pracowała w Polsce. Wewnątrz znajdują sie 3 kondygnacje. Na pierwszy poziomie znajduje się market, apteka, papierosy (po 3 złote :) i inne. Na drugim sklepy odzieżowe, restauracja sushi, a na trzecim poziomie sala zabaw Madagaskar dla dzieci.

Dworzec główny w Erewaniu.
Dworzec główny w Erewaniu. Odjeżdzają stąd marszrutki, pociągi i metro.

Fontanny na Pacy Republikańskim.

Coś niezwykłego! Każdego dnia przez dwie godziny od 21:00 do 23:00 można oglądać tańczącą wodę w świetłach w rytmie muzyki, która puszczana jest z budynku Muzeum Historii Armenii.

W stolicy wiele jest korytarzy tak właśnie pomalowanych.
W stolicy wiele jest korytarzy tak właśnie pomalowanych.

 

Tańce ormiańskie, Erevań
Tańce ormiańskie, Erevań


KOSZTY

Koszt hotelu 3 noclegi: 34,500 AMD Hotel Corner (5 min od Cascady)
W sumie na 4 doby pobytu dla dwóch osób zabrałam 200 dolarów i 40 euro.
Taksówka Yerevan – Ejmiacin – Zvartnotz – Yerevan – 4 tys. AMD.
Taksówki są bardzo tanie.
Marszrutka Yerevan – Artashat – 250 AMD.
Taksówka Artashat – Khot Virap – 2 tys. w jedną stronę, i 3 tys spowrotem.
Taksówka w środku nocy Yerevan – Lotnisko Zvartnotz – 4 tys.
Papierosy od 360 do 680 AMD, przelicznik PLN-$-AMD – czerwiec 2014 L&M-2,91zł za paczkę
Zakupy w stolicy wszystkie produkty około 50 gr tańsze od polskich odpowiedników.
Poza centrum niektóre produkty nawet o 50% taniej.
Europejskie marki tj Tchibo, Leibnitz itp nawet o 50% drożej niż w Polsce.
Kebab – 1000 ADM (około 7,50 zł.)

Dramy Ormiańskie
Dramy Ormiańskie

Żetony do metra :) po 100 AMD za przejazd :) Metro ma tylko 1 linię, dojeżdza do Głównego Dworca Yerevanu, skąd można pojechać pociągiem do Gruzji lub marszrutką po pobliskich miejscowości.

Żetony do metra
Żetony do metra, Armenia
Pocztówki, które za 3 tygodnie mają dotrzeć do PL :) Same znaczki sa bardzo tanie, ale pocztówki około 5 zł.
Pocztówki, które za 3 tygodnie mają dotrzeć do PL :) Same znaczki sa bardzo tanie, ale pocztówki około 5 zł.
Lahmajo :)
Lahmajo :)

Piatek, 27 czerwca zacząć się miał od wczesnego poranka i ruszenia do Khor Virap. Ale wylegiwanie się w łózku do późna było jak zwykle ważniejsze :) Do Khor Virap dotarłam dopiero około 12:00, gdzie spędziłam około godzinki.

Cały pobyt bardzo udany. Yerevan to miasto, które celebruje wodę. Piękne fontanny, parki, posągi i pomniki. Miasto kultury i muzyki. Khor Virap, Zvartnotz to miejsca wyjątkowe, o które Ormianie już niedługo będą brać wysokie kwoty za wstęp. Wyjątkowo nie spotkałam w Armenii żadnych Polaków (nie licząc Krysi spotkanej na polskim lotnisku oraz jej rodziny). Pomimo to sporo Ormian mówi i rozumie polski. To piękny kraj pełen miłych ludzi. Chciałby się tam wrócić na dłużej!

Dodaj komentarz