BALTRUM 2003

Wyspa Baltrum jest moim pierwszym “poważnym” zagraniczny pobytem. Wybrałam się tam wraz z grupą ze szkoły na praktyki hotelarsko-gastronomiczne. Na Baltrum spędziłam przeszło 2 miesiące. Pracowałam w restauracji, gdzie każdego dnia było więcej obowiązków, ale nie to się liczy. Dwa miesiące, które tutaj spędziłam nauczyły mnie samodzielności, podejmowania własnych decyzji, odpowiedzialności, a nawet wolności. Dodatkowo nauczyłam się języka i będąc wciąż uczniem technikum hotelarskiego miałam możliwość zarobienia pieniędzy i podjęcia pracy niedostępnej dla każdego.

Jak dostałam się na praktyki zagraniczne?

W roku 2003 Polska nie należała do Unii Europejskiej. Uczniowie, którzy chcieli podjąć praktyki zagraniczne (zazwyczaj były to Niemcy) zgłaszali się do wyznaczonego opiekuna (nauczyciela) i wspólnie były podejmowane działania załatwienia praktyk oraz uzyskania wizy pracowniczej. Pani od niemieckiego wraz z zastępcą dyrektora załatwiali praktyki zagraniczne, uczniowie, którzy znali najlepiej niemiecki mogli czynnie brać udział w organizowaniu takich wyjazdów. Jedna koleżanka o rok ode mnie starsza została wysłana z całym pakietem dokumentów do Ambasady Niemieckiej (bodajże?). Brakowało pewnych dokumentów, ale koleżanka zaparła się i powiedziała, że nie wyjdzie jeśli nie dostanie wiz. Dostała je!

Podróż do Niemczech

Spakowana i gotowa na pierwsze wyzwanie w swoim życiu udałam się na dworzec autokarowy z Olsztynie. Stąd wraz z grupką kolegów i koleżanek udaliśmy się bezpośrednio do Bremy. Tutaj dzięki wskazówkom kolegi, który był tutaj rok wcześniej oraz który miesiąc przed nami wyjechał na Baltrum udaliśmy się na dworzec kolejowy skąd odjechaliśmy na wybrzeże Morza Północnego. Skąd dzieliła nas od wyspy już tylko pół godzinna podróż małym promem.

W malutkim porcie wyspy Baltrum czekał na nas kolega z klasy, który odprowadził nas do “naszej” restauracji, a sam udał się do hotelu, w którym pracował.

Praca w restauracji

Strandcafe. Była to restauracja przy plaży, która każdego dnia przyciągała wielu wypoczywających. Wyspa znajduje się nad zimnym Morzem Północnym. Sezon trwa tam krótko, czyli około 2 miesięcy, pomimo to restauracja jest otwarta od wiosny do jesieni. Serwowała świetne dania. Pierwszy raz jadłam tutaj pizze (w Nidzicy nie mieliśmy wówczas żadnej pizzerii) oraz najlepsze na świecie Szpecle. Główny kucharz- Polak, który tam wracał sezonowo od wielu lat był traktowany przez właścicieli jak ich własny syn. Właścicielka była Niemką, a jej mąż Turkiem, dzięki czemu ściągał praktykantów i pracowników z Turcji, a nawet Egiptu. Praca była ciężka, tak to zapamiętałam. Nie licząc dwóch wcześniejszych praktyk hotelarsko-gastronomicznych ta wymagała ogromnego wysiłku fizycznego. Praca była przez cały dzień. I mieliśmy jeden dzień wolnego. Pod koniec sierpnia miałam mniej obowiązków, aby byłam wykończona.

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale po otrzymaniu wypłaty to właśnie ona okazała się właściwą nagrodą za wszystkie wysiłki.

Mieszkaliśmy w niedużych mieszkaniach specjalnie wybudowanych dla pracowników sezonowych. Nie było to niestety miejsce, w którym można było spędzić kilka lat, lecz były to pokoje typowo na miesiąc lub dwa. W restauracji pracowało kilku Niemców, Turków, jeden Ekwadorczyk, a najwięcej było nas- Polaków.

Na Baltrum spędziłam dwa miesiące. Oprócz pracy, kilka dni jak i popołudni spędziłam na plażowaniu i zwiedzaniu tej niewielkiej wyspy o powierzchni 6,50 km kw.

O wyspie

Baltrum jest przepięknym, spokojnym miejscem w sam raz na odpoczynek i relaks. Odwiedzane głównie przez starszych wczasowiczów, ale na plaży wcale nie jest pusto. Sama wyspa nie jest wielka, około 5 x 7km kw. Większość terenów jest nie zamieszkana, można by rzec, że cała wyspa jest parkiem narodowym, rezerwatem dzikich ptaków i niezwykłej roślinności. Od wschodniej części rozciągają się bagna, od północy- paru kilometrowa cudowna plaża…

Zamieszkałą część wyspy zajmują przede wszystkim hotele i restauracje. Jest także jeden pub młodzieżowy. Nie ukrywam, że głównie odwiedzają go młodzi Polacy, chcący odpocząć chwilkę po pracy.

Informacje podstawowe

Flaga Baltrum
Flaga Baltrum

Wyspa Baltrum należy do Niemiec – podlega pod Kraj związkowy Dolna Saksonia. Wchodzi w skład Wysp Wschodniofryzyjskich. Obecnie liczy sobie 617 mieszkańców (2017r). Położona jest 5 m.n.p.m.. Często nawiedzają ją regularne przypływy i odpływy.

W północno-wschodniej części wyspy znajduje się ogromna plaża, która mogłaby posłużyć do nakręcenia nadmorskiego filmu. Brakowało w tym miejscu turystów, a widok przypominał ten z Malediwów lub Seszeli. Piasek był biały, a woda swobodnie podpływała do piasku.

Atrakcje Baltrum

Większą część wyspy zajmuje Park Narodowy Haus Baltrum, a niektóre jego części są tak podmokłe, że najbezpieczniej jest poruszać się wyznaczonymi ścieżkami. Wyznaczony został również najwyższy szczyt wyspy, który jest punktem widokowym z którego rozciąga się widok na całą wyspę, morze oraz niemiecki ląd.

Na wyspie znajdowało się również niewielki, całkowicie darmowe muzeum, gdzie można było poznać historię mieszkańców, budowę domów i hoteli, jak również zapoznać się ze zjawiskiem przypływów i odpływów, które widziałam będąc tutaj krótko – kilkakrotnie. Muzeum znajduje się w pobliżu portu, w starym domu celnym.

Opis wyspy Baltrum

Mieszkańcy w 2003 r nie poruszali się po wyspie autami, ale przemieszczali się na piechtę lub rowerami z przypiętymi do nich wózkami (typowy styl Morza Północnego). Jedynymi pojazdami z silnikami spalinowymi, które poruszały się po wyspie były karetka oraz straż pożarna. Wąskie alejki umożliwiały dojechanie tymi pojazd do każdego budynku na Baltrum.

Na Baltrum znajdowała się poczta i dwa kościoły St. Nikolaus Kirche oraz Inselkirche Baltrum. Była również szkoła i przedszkole. Jak również mały sklepik z oryginalnymi ubraniami znanych marek, kilka małych sklepików z pamiątkami, piekarnia- a wręcz piekarenka, a także dyskoteka.

W 2003 roku nie miałam swojego aparatu, a swój pierwszy telefon komórkowy (mój Alcatel 310) dostałam od rodziców rok wcześniej. Nie trudno się domyślić, że nie miał on możliwości robienia zdjęć. Nie miałam jeszcze aparatu, swój pierwszy kupiłam dopiero w 2005 roku. Pomimo, że koleżanka z klasy robiła zdjęcia zostały one utracone. Jedynymi pamiątkami, które przywiozłam z tego wyjazdu to widokówki, broszura informacyjna o wyspie. Znalazłam również bilety i kilka innych drobiazgów, oraz to co najważniejsze – wspomnienia na całe życie.

Od mojego pobytu na Baltrum minęło sporo lat.  Chciałabym tam kiedyś wrócić i zobaczyć jak wiele lub niewiele zmieniło się w miejscu, które niegdyś było moim drugim domem.

//październik 2017

Dodaj komentarz